bez kategorii,  Przepisy,  Zupy

Krem z pieczonej dyni

Jesień zadomowiła się już na dobre. W tym roku taka, jaką najbardziej lubimy: ciepła, o obłędnych kolorach, złota, polska…

A jak jesień, to sezonowe owoce i warzywa. I tak zajadamy knedle ze śliwkami, ciasto gruszkowe, placki z cukinii i…zupę dyniową. To zdecydowanie królowa naszych stołów o tej porze roku. Barwna, zarówno wyglądem jak i smakiem, gęsta, kremowa, rozgrzewająca….

Piękna i dostojna dynia zwyczajna zagościła w tym roku w ogrodzie naszego (już wspólnego) taty, więc z radością przygotowaliśmy zupę-krem z dyni. Mamy nadzieję, że i Wam mocno zasmakuje.

Składniki:

  • 1 średnia dynia
  • 2 średniej wielkości czerwone cebule
  • 1 duża marchewka
  • 5 ząbków czosnku
  • tymianek, oregano (do oprószenia dyni)
  • ok. 600 ml rosołu/bulionu drobiowego
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka ostrej i słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka świeżego startego imbiru
  • prażone migdały
  • płatki chili
  • 1 łyżeczka masła
  • sól i pieprz do smaku
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

Dynię kroimy, pozbywamy się pestek (można je jeszcze wykorzystać i uprażyć, są bardzo zdrowe), cebulę kroimy w grubsze piórka, marchewkę w plastry, zaś ząbki czosnku obieramy. Kawałki warzyw układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Skrapiamy oliwą z oliwek, oprószamy oregano, tymiankiem, solą i pieprzem. Wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy przez 30 minut. Dlaczego zdecydowaliśmy się na podpieczenie warzyw? Po upieczeniu będą miękkie, o niepowtarzalnym „palonym smaku”, a dynię będzie zdecydowanie prościej obierać.

W tym czasie przygotowujemy bulion warzywny (procedura wykonania według uznania:). Po pół godziny wyjmujemy dynię z piekarnika i jak odrobinę przestygnie, przy pomocy noża lub widelca obieramy (ściągamy skórę). W wielkim garze skropionym oliwą umieszczamy upieczone warzywa, dodajemy kurkumę, curry, tarty imbir, słodką i ostrą paprykę, chwilę podsmażamy, następnie dolewamy nasz bulion warzywny/drobiowy. Wszystko razem dusimy przez około 10-15 minut, aby smaki solidnie się wymieszały. Dynia sama w sobie będzie tak miękka, że bez problemu się rozpuści, ale chcąc uzyskać konsystencję kremu, należy wszystko po przestygnięciu zblendować. Następnie do jednolitej masy kremowej, dodajemy masło, które sprawi, że zupa będzie miała wyjątkowy smak.

Na sam koniec prażymy migdały. Płatki wrzucamy na suchą patelnię i prażymy do momentu, aż migdały uzyskają rumiany kolor. Ozdabiamy nim nasz krem z dyni. Smacznego 🙂

Szczypta kuchennych relacji:

Tak rozmawialiśmy o tej naszej dyni i przyszła nam do głowy taka myśl…. Lubimy zupę dyniową, bardzo, robioną tak naprawdę na każdy sposób, z różnych odmian dyni, ale sam proces przygotowania: obrania i pokrojenia tego warzywa jest tak żmudny, że czasem przez sam fakt nam się odechciewa. I to bardzo nam obrazuje, jak funkcjonujemy w życiu, relacji. Czasem coś byśmy chcieli, mamy pewien pomysł, ale kiedy wymaga to od któregoś z nas podjęcia większego wysiłku, szybko rezygnujemy, albo korzystamy z dostępnego półśrodka. Wziąłbym żonę/wzięłabym męża na porządną randkę – cały dzień, wypad za miasto, długi spacer, koncert, ale to wszystko zaplanować, zorganizować… Ee, to pójdziemy na kawę, blisko, nieopodal domu. I to nie chodzi o to, że to jest złe. Pochwalamy randki na środku salonu przy świecach, byle się razem SPOTKAĆ, ale czasami coś urasta nam do rangi dyni i nie podejmujemy wysiłku, by dać od siebie więcej. Czasem taką dynią jest dla nas drugi człowiek – niczym dostaniemy się do wnętrza, przez te wszystkie warstwy, aby pojąć, zrozumieć, przyjąć go takim, jaki jest, zachwycić się, to zwyczajnie rezygnujemy. Zakładamy, że to będzie tak długi proces, że może nie warto zaczynać… Wielu z nas przybrało takie skorupy i sobie w nich żyje, a wystarczy podgrzać temperaturę szczyptą miłości. Wtedy zdecydowanie łatwiej będzie przedostać się do wnętrza.

Pan Bóg też jest dla nas taką dynią (wierzymy, że wybaczy nam to porównanie) – dostojny, wielki, niedostępny… Wejście w tę relację niekiedy wymaga włożenia wysiłku z naszej strony, cierpliwości, powolnego poznawania, jaki Bóg jest…. trochę dania Mu szansy, aby zatrzymał się w naszym życiu na dłużej. Tu potrzeba jest otwartości z naszej strony. Wolelibyśmy coś szybciej, od razu, co będzie przypominało chociaż smakiem tę tęsknotę, sięgamy wtedy po zamiennik, gotowy produkt, który owszem, nakarmi, ale wiemy, że ani smak, ani właściwości odżywcze nie będą tym, czego szukamy.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.