Ciasta

Pleśniak – wersja fit

Na jednym z blogów znaleźliśmy taki fragment:

Jakiś czas temu moja teściowa po raz kolejny upiekła przepyszne ciasto – pleśniak. Smakuje rewelacyjnie, ale nazwa moim zdaniem nie brzmi zachęcająco. Kto wymyślił nazwę, która mi ewidentnie kojarzy się z pleśnią dla tak pysznego ciasta? Może ktoś z Was jest w stanie mi to wyjaśnić?

Sami się nad tym zastanawialiśmy, jak może tak dobrze smakować ciasto, które nazywa się pleśniak i skąd ta nazwa? Prawdopodobnie wzięła się od jednej z warstw, którą jest ubita na sztywno piana z białek, przypominająca pleśń. Bardzo lubimy różne eksperymenty smakowe, więc od razu zabraliśmy się za pieczenie, pamiętając, aby w cieście znalazły się zdrowsze odpowiedniki składników i by dodatkowe kilogramy nie musiały śnić się nam po nocach.

Składniki:

Ciasto:

  • szczypta soli
  • 4 łyżki kakao
  • ok 6 szklanek (960 g) mąki pszennej pełnoziarnistej (można alternatywnie użyć w różnych proporcjach mąki migdałowej/owsianej/jaglanej, zachowując wymagane 6 szklanek)
  • 8 żółtek, duży rozmiar jaj
  • 400 g zimnego masła
  • 60 g ksylitolu (4 łyżki) / lub erytrytolu/cukru trzcinowego
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 słoiki powidła śliwkowego

Piana z białek (nasza sławna “pleśń”):

  • 8 białek, duży rozmiar jaj
  • szczypta soli
  • 200 g ksylitolu (1 szkl.) / erytrytolu/cukru trzcinowego

Wykonanie:

Wszystkie składniki (poza kakao) umieszczamy na stolnicy. W mące wydrążamy pokaźny dołeczek, do którego wlewamy żółtka i ścieramy masło na tarce o grubych oczkach. Następnie wsypujemy cukier i proszek do pieczenia. Wyrabiamy tzw. ciasto kruche, które dzielimy na 3 części. 2/3 ciasta owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki, do pozostałej części dodajemy kakao i ugniatamy do połączenia składników. Owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki. Następnie ubijamy na sztywno (wysokie obroty miksera) pianę z białek z dodatkiem szczypty soli, pod koniec ubijania dodając powoli ksylitol lub inne słodzidło.

Blachę 24 x 32 cm wykładamy papierem do pieczenia, a piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni C. Połowę jasnego schłodzonego ciasta wykładamy na dno formy, skubiąc małe, pojedyncze kawałki ciasta i ugniatając. Pamiętajmy, aby tę warstwę ponakłuwać widelcem (jak przy kruchym cieście). Następnie smarujemy grubą warstwą powidła śliwkowego (lub dżemu z owocami). Na to skubiemy kolejną, tym razem ciemną część ciasta (nie ugniatając) i na tę warstwę układamy pianę z białek. Na wierzch skubiemy ostatnią, jasną część ciasta. W Internecie znajdziecie też pleśniaka, pod nazwą “skubaniec” – już wiecie dlaczego 🙂

Pieczemy około 45 – 50 minut w temperaturze 180ºC. Po całkowitym ostygnięciu, można posypać cukrem pudrem (ale już nie będzie takie odchudzone). Dajcie znać w komentarzach, jak Wam smakowało.

Szczypta kuchennych relacji:

Książki nie ocenia się po okładce, człowieka po nazwisku, ciasta po nazwie. Sięgajmy głębiej. Jesteśmy wielowarstwowi. Na pierwszy rzut oka nie widać skrywanych emocji, wstydliwych wad, lęków czy wątpliwości. Przykrywamy je naszymi maskami, przygotowanymi na różne okazje. Gdy w naszym życiu pojawia się drugi człowiek, okazuje się, że on…. też jest wielowarstwowy. Niczym nasz pleśniak, wszyscy posiadamy ciemne i jasne strony. Jak często okazuje się, że to, co jest słabością jednej osoby, u drugiej staje się niesamowitą siłą. To wzajemne uzupełnianie się, tworzy spójną całość i sprawia, że relacja zbudowana jest na mocnych fundamentach. Nie czekajmy z wykładaniem kolejnych warstw, z obawy przed odrzuceniem czy niezrozumieniem. Różnice kolorują nasze życie.

38 lat pod sadzawką Betesda w Jerozolimie leżał chory człowiek. Gdy Jezus zobaczył go leżącego, zapytał: “Czy chcesz stać się zdrowym?”. Co to za pytanie? Przecież to oczywiste, że od wielu lat czeka na swoje uzdrowienie. Natomiast, co odpowiada chory? “Panie, nie mam człowieka…”. Bóg widzi głębiej i dokopuje się do warstwy prawdziwych pragnień. Doskonale wiedział, że prawdziwą chorobą tego człowieka była samotność i brak miłości. Czy to nie jest bolączka naszych czasów? Co dzisiaj skrywa Twoja najgłębsza warstwa?

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *