Z zeszytów naszych mam i babć

Andrut kokosowy mamy Eli

Kto z nas nie pamięta pożółkłych zeszytów naszych mam i babć z ponadczasowymi przepisami? Tu i ówdzie kartka lepiąca się od masła, tam odrobina zaschniętej polewy. “Sałatka od Danusi”, “makowiec babci Heli” – nazwy potraw, niczym wyrocznie wskazywały, gdzie szukać smacznego winowajcy. Andrut kokosowy mamy Eli, to wspomnienie z dzieciństwa jednego z nas. To pełne ciepła i bezpieczeństwa wieczory, kiedy łagodny zapach ciasta unosił się w powietrzu. Znaleziony przepis, w którym kokos spotyka się z kwaśnym powidłem, rozbudził wspomnienia i smaki, których się nie zapomina. Smakuje naprawdę wybornie. To prawdziwe delicje dla wielbicieli kokosu.

Składniki:

  • 1 opakowanie wafli suchych
  • 150 g (1 opakowanie) biszkoptów podłużnych (można użyć okrągłych)
  • 200 g wiórek kokosowych
  • 200 g masła 82%
  • 3/4 szkl. cukru (my zamieniliśmy na erytrytol)
  • 1 szkl. mleka
  • 1 słoik winnego dżemu/powidła (my użyliśmy dżemu z czarnej porzeczki).

Wykonanie:

Rozpoczynamy od gotowania mleka z cukrem, w następnej kolejności dodajemy wiórki kokosowe i całość gotujemy na małym ogniu ok. dwie minuty. Odstawiamy do ostudzenia. Masło ubijamy na wysokich obrotach miksera, aby uzyskało konsystencję puszystej masy, następnie dodajemy stopniowo do ostudzonych wiórek kokosowych. Rozpoczynamy przekładanie naszego wafla. Na pierwszym waflu rozsmarowujemy połowę dżemu, przykrywamy drugim waflem. W następnej kolejności wykładamy połowę masy kokosowej i układamy biszkopty, na biszkopty wykładamy resztę masy i przykrywamy waflem. Na koniec rozsmarowujemy pozostałą część dżemu i przykrywamy ostatnim waflem. Zawijamy w papier, lekko obciążamy (można postawić na nim coś ciężkiego, np. garnek:)) i zostawiamy do schłodzenia.

Szczypta kuchennych relacji:

Pomysł na powroty do przepisów naszych mam, odkurzenie ich i nadanie im drugiego życia kiełkował w nas od dłuższego czasu. Przeglądanie stronic skrzętnie zapisywanych przepisów, niektórych już wyblakłych, wysłużonych, czasem zapomnianych poruszyło nasze serca. To dla każdego z nas powrót do domu. Do czasów beztroskich, pełnych radości, śmiechu mamy, zlizywania masy i oczekiwania przy piekarniku.

Andrut…zdawałoby się zwyczajny wafel, przekładany, nie wymaga nawet pieczenia. Jednak jak patrzymy na jego strukturę, budowę, to oprócz warstw w środku, widzimy dwie, kluczowe, które trzymają całość w ryzach. Fundament i dach. Jak w domu. To daje poczucia bezpieczeństwa, pewności, że się nie zawali, nie runie. Takie podstawy są potrzebne w każdej relacji, związku, rodzinie, społeczności. Czy masz dziś taką przestrzeń, gdzie możesz się schronić? Człowieka obok, z którym budujesz od podstaw? Warstwa po warstwie. Gdzie jest trochę słodyczy, przełamanej kwasowością – tak dla wzajemnej harmonii. Fundament w relacji jest ważny, wspólne wartości, zasady, sposób patrzenia na świat. Zadaszenie okrywa, otula, chroni przed załamaniem pogody ducha, to poczucie bezpieczeństwa, stabilności, zaufanie, wzajemne wsparcie. Taki dom się ostoi.

Czy Wam też przychodzi od razu do głowy fragment z Biblii, o domu zbudowanym na skale? Przyszły wichry, burze, nic go nie zachwiało, bo miał mocny Fundament. Co jest dziś Twoim fundamentem? Na czym opierasz swoje życie? Pod jakim dachem się skrywasz, gdy trudności Cię przytłaczają, a żal rozdziera Twoje serce? Jakie to ważne, byśmy w zobaczyli, że w Bożych rękach możemy czuć się jak w domu.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *