O nas

Drodzy czytelnicy, pasjonaci drugiego człowieka i dobrego jedzenia!

Skąd pomysł na założenie wspólnego bloga?

Jesteśmy dwojgiem ludzi, którzy podjęli decyzję, by każdego dnia być bliżej i bardziej kochać: Boga, siebie i innych. Stwierdziliśmy, że Wojciech i Natalia – w skr. WIN, skazane może być tylko na… wspólne zwycięstwo:)! Sam pomysł prowadzenia bloga długo kiełkował w naszych sercach. Idąc za porzekadłem, że „marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia”, postanowiliśmy działać! Połączyło nas wiele: wspomniana już relacja z Bogiem i codzienne odkrywanie Jego widocznej, ale nienachalnej obecności w naszym życiu, nieustanna chęć zatrzymywania się nad zagadnieniem budowania relacji damsko-męskich; zdrowe odżywianie, które od dłuższego już czasu stało się naszą codziennością, ogromna radość z przygotowywania różnych potraw, niekonwencjonalnego łączenia składników, odkrywania nowych smaków, a także to, co jest największą wrażliwością naszych serc: pasja przelewania słów na papier i fotografii. A, że talentów nie należy zakopywać, to rzecz jasna… Takim oto sposobem 15.12.2020 nasz blog ujrzał światło dzienne. Wspólne blogowanie rozpoczęliśmy jako para, w przeciągu roku zdążyliśmy się zaręczyć i wziąć ślub. Krótki czas przygotowań, wysoka temperatura, podane na słodko! 😉

Wiemy, że nie ma jednego, idealnego przepisu na udany związek, tak, jak nie ma przepisu na jedno, najsmaczniejsze brownie. Natomiast, jeśli chcemy, nawet w zakalcu znajdziemy coś dobrego. Podczas wspólnego gotowania czy pieczenia, zauważyliśmy, jak wiele zależy od naszego nastawienia, odpowiedniego przygotowania, doboru składników, niekiedy wysiłku w szukaniu zdrowszych substytutów niektórych składników, reagowania w sytuacjach niespodziewanych. To niewiarygodne, jak bardzo przypomina to budowanie relacji. Marzymy, by ten blog stawał się właśnie miejscem prawdziwego SPOTKANIA i wzajemnych inspiracji. Znajdziecie tutaj nierzadko połączenia smakowe, które są odważne, dziwne, na pierwszy rzut oka nie pasują do siebie. Żywimy natomiast nadzieję, że pozwolą Wam odkryć, iż na talerzu, jak i w życiu, nie ma nic niemożliwego.

Skąd nazwa i logo?

„Troje w kuchni” może brzmieć dość tajemniczo. Kto jest tym trzecim, tajemniczym współtwórcą? Nasza relacja zbudowała się i buduje na przyjaźni. Nas ze sobą, ale przede wszystkim z TYM, który nie pozwolił nam się rozminąć na krętych ścieżkach Krakowa. Jakże Mu za to dziękujemy! Bóg jest ważny w naszym życiu i towarzyszy nam wszędzie, także w kuchni! Stąd my dwoje i On! Wierzymy, że natchnął nas do tego pomysłu, a jeśli to Jego dzieło, to wierzymy, że będzie z tego tylko samo dobro! Mamy nadzieję, że wkomponowana w logo rybka, będąca znakiem pierwszych chrześcijan, delikatnie to odzwierciedla. W słowie „Troje” smacznie ukrywa się również człon „je”, natomiast kolorystyka wskazująca na symbolikę płci, określa nas, jako twórców, ale również to, o czym chcemy mówić, pomiędzy przyrządzeniem łososia, a wypiekiem ciasta, czyli o relacjach damsko-męskich.

Do zobaczenia w kuchni!